Dziś szybka notka. Nie mam ostatnio czasu na bloga - za niecałe 2 tygodnie egzamin licencjacki i jestem pochłonięta nauką. Postanowiłam, że kolejna notka będzie po egzaminie, może akurat w moje urodziny (30.06). :)
W niedzielę wyciągnęłam Dawida na wycieczkę rowerową nad niedawno otwarty zalew w Rydzynie. Jak się okazało po powrocie - zrobiliśmy 20km, jestem dumna i chcę więcej. :) Część trasy znałam, bo zdarzało mi się nią jeździć lub nawet spacerować, a część jechaliśmy na czuja. Po drodze znaleźliśmy oznaczenia szlaku rowerowego, co trochę skróciło dystans, ale ominęliśmy wioskę.
Jadąc przez Nowy Świat ogromnie się zdziwiłam - wcześniej nie było tam nic innego niż kilka gospodarstw. Wczoraj zobaczyliśmy tam piękny, nowy parking leśny z kompleksem przyrządów do ćwiczeń, w składzie których znajdowały się m.in. drążki, drabinki, ławeczka, równoważnie.
Poniżej mój mężczyzna i jego wygibasy - kocha wszelkie przewroty począwszy od tych na trzepaku. :)
Wokół zalewu biegnie wyłożona kostką ścieżka o długości ok 3,5km, jest także wydzielone miejsce na plażę.
Wyjechaliśmy o godzinie 13, więc obiad i podwieczorek mieliśmy w formie pikniku. Przygotowałam nam lekkie tortille z gotowaną piersią kurczaka i warzywami oraz pudełeczko truskawek. Zdjęć tortilli niestety nie mam, ;)
Będąc nad zalewem Dawid coś mi uświadomił...
D: Cieszę się, że postanowiłaś zostać fit.
W: Dlaczego?
D: Bo zmieniłaś się. Widać, że sprawia Ci to ogromną przyjemność. Więcej się uśmiechasz.
I chyba miał rację :)



