Przez cały lipiec pojawiły się tylko dwie notki, ale żadna o tym co u mnie. Jedna podsumowująca czerwiec, druga informująca o konkursie (w którym udało mi się załapać na nagrodę). Dlaczego nie pisałam? Czy dlatego, że zatrzymałam się w miejscu? Że zbyt często sobie odpuszczałam? Chyba tu tkwi problem. Lipiec, a właściwie okres wakacyjny, nie jest dla mnie zbyt łaskawy. Upalna pogoda wywołująca lenistwo i chęć na lody. Co rusz rodzinne (i nie tylko) okazje przy których trudno odmówić gospodarzowi, a za to łatwo odpuścić swoje założenia. To nie tak, że odpuściłam sobie totalnie - wciąż ćwiczę min. 3 razy po 1h w tygodniu po (a staram się codziennie) - gorzej z dietą, do której często przemycałam to na co miałam ochotę.
Wczoraj zostałam ściągnięta na Ziemię przez najbliższą osobę. Choć nie było w tym ani jednego obraźliwego słowa to zabolało. Zabolało, ale zadziałało i już dziś rozpoczęłam powrót na właściwą drogę. Dawid nawet skonstruował mi plan na najbliższy okres, który ma mnie motywować.
Trochę mi ciężko. Pół roku za mną, a teraz wyczuwam stagnację w swojej metamorfozie. W czwartek rozpoczynam pracę - tworzenie i sprzedaż biżuterii w sklepie stacjonarnym. Już kiedyś w czymś takim pracowałam, teraz podejmuję pracę (na miesięczne zastępstwo) u jednej z ówczesnych współpracownic. Choć mogę stwierdzić, że jest wymarzona, to raczej siedząca. Za zarobione pieniążki chcemy z Dawidem we wrześniu wyjechać na wakacje. Może w góry? Teraz kiełkuje we mnie ziarenko strachu, że w związku, że praca jest w godzinach 10-18 to mój sposób odżywiania na tym ucierpi.
W czerwcu zaniedbywałam bloga ze względu nauki do licencjatu - a wczasie tych dwóch miesięcy uzbierało mi się tyyyyle ciekawych zdjęć!
Dziś zostawiam Was z zestawieniem zdjęć z zeszłych i tegorocznych wakacji. W końcu się przełamałam i postanowiłam dać jakieś zdjęcia porównawcze. Widać różnicę? :)
Wczoraj zostałam ściągnięta na Ziemię przez najbliższą osobę. Choć nie było w tym ani jednego obraźliwego słowa to zabolało. Zabolało, ale zadziałało i już dziś rozpoczęłam powrót na właściwą drogę. Dawid nawet skonstruował mi plan na najbliższy okres, który ma mnie motywować.
Trochę mi ciężko. Pół roku za mną, a teraz wyczuwam stagnację w swojej metamorfozie. W czwartek rozpoczynam pracę - tworzenie i sprzedaż biżuterii w sklepie stacjonarnym. Już kiedyś w czymś takim pracowałam, teraz podejmuję pracę (na miesięczne zastępstwo) u jednej z ówczesnych współpracownic. Choć mogę stwierdzić, że jest wymarzona, to raczej siedząca. Za zarobione pieniążki chcemy z Dawidem we wrześniu wyjechać na wakacje. Może w góry? Teraz kiełkuje we mnie ziarenko strachu, że w związku, że praca jest w godzinach 10-18 to mój sposób odżywiania na tym ucierpi.
W czerwcu zaniedbywałam bloga ze względu nauki do licencjatu - a wczasie tych dwóch miesięcy uzbierało mi się tyyyyle ciekawych zdjęć!
Dziś zostawiam Was z zestawieniem zdjęć z zeszłych i tegorocznych wakacji. W końcu się przełamałam i postanowiłam dać jakieś zdjęcia porównawcze. Widać różnicę? :)

