poniedziałek, 29 lipca 2013

68.

Przez cały lipiec pojawiły się tylko dwie notki, ale żadna o tym co u mnie. Jedna podsumowująca czerwiec, druga informująca o konkursie (w którym udało mi się załapać na nagrodę). Dlaczego nie pisałam? Czy dlatego, że zatrzymałam się w miejscu? Że zbyt często sobie odpuszczałam? Chyba tu tkwi problem. Lipiec, a właściwie okres wakacyjny, nie jest dla mnie zbyt łaskawy. Upalna pogoda wywołująca lenistwo i chęć na lody. Co rusz rodzinne (i nie tylko) okazje przy których trudno odmówić gospodarzowi, a za to łatwo odpuścić swoje założenia. To nie tak, że odpuściłam sobie totalnie - wciąż ćwiczę min. 3 razy po 1h w tygodniu po (a staram się codziennie) - gorzej z dietą, do której często przemycałam to na co miałam ochotę.
Wczoraj zostałam ściągnięta na Ziemię przez najbliższą osobę. Choć nie było w tym ani jednego obraźliwego słowa to zabolało. Zabolało, ale zadziałało i już dziś rozpoczęłam powrót na właściwą drogę. Dawid nawet skonstruował mi plan na najbliższy okres, który ma mnie motywować.
Trochę mi ciężko. Pół roku za mną, a teraz wyczuwam stagnację w swojej metamorfozie. W czwartek rozpoczynam pracę - tworzenie i sprzedaż biżuterii w sklepie stacjonarnym. Już kiedyś w czymś takim pracowałam, teraz podejmuję pracę (na miesięczne zastępstwo) u jednej z ówczesnych współpracownic. Choć mogę stwierdzić, że jest wymarzona, to raczej siedząca. Za zarobione pieniążki chcemy z Dawidem we wrześniu wyjechać na wakacje. Może w góry? Teraz kiełkuje we mnie ziarenko strachu, że w związku, że praca jest w godzinach 10-18 to mój sposób odżywiania na tym ucierpi.

W czerwcu zaniedbywałam bloga ze względu nauki do licencjatu - a wczasie tych dwóch miesięcy uzbierało mi się tyyyyle ciekawych zdjęć!

Dziś zostawiam Was z zestawieniem zdjęć z zeszłych i tegorocznych wakacji. W końcu się przełamałam i postanowiłam dać jakieś zdjęcia porównawcze. Widać różnicę? :)

sobota, 20 lipca 2013

67.

Kochane! Zwracam się do Was z małą prośbą. Biorę udział w konkursie u Kamili z WIARA-WALKA-WYGRANA. Przygotowałam na tę okazję warstwowy mus owocowy o smaku owoców leśnych i banana, jest obłędny! 
Bardzo zależy mi na wygranej, gdzie między innymi znajduje się prenumerata Superlinii. Dlatego... Proszę was o polubienie mojego zdjęcia na fanpage WIARA WALKA WYGRANA!
Tu podaję link - KLIK!

obrazek - wiara-walka-wygrana.blogspot.com

wtorek, 2 lipca 2013

66./ PODSUMOWANIE VI

PODSUMOWANIE VI - 03.06.2013 - 02.07.2013

WYMIARY NA DZIEŃ 03.06.2013:
WAGA: 74,5kg BMI: 27,7 - nadwaga
 RAMIONA: 33,5cm
 TALIA: 79,5cm
 UDA: 59cm
 BIUST: 100cm / POD BIUSTEM: 82cm
 BIODRA: 100cm

 WYMIARY NA DZIEŃ 02.07.2013:
 WAGA: 72kg BMI: 26,8 - nadwaga
 RAMIONA: 32,5cm (-1cm)
 TALIA: 79cm (-0,5cm)
 UDA: 58cm (-1cm)
 BIUST: 99cm (-1cm) / POD BIUSTEM: 82cm
 BIODRA: 98,5cm (-1,5cm)

 ŁĄCZNIE W CZERWCU: -2,5kg, -5cm
 ŁĄCZNIE od 02.01.2013: -15,5kg, -43cm

Wróciłam do blogsfery trochę później niż planowałam. Stwierdziłam, że blog może poczekać - ja potrzebuję regeneracji. Zarówno psychicznej i fizycznej. Ostatni tydzień czerwca odpuściłam sobie totalnie - aktywność fizyczną ograniczyłam do minimum, jadłam co mi odpowiadało (na szczęście z umiarem!) by jak najwięcej czasu mieć na naukę. I co? Zdałam! W dniu 28.06.2013 zdałam egzamin na 5, co łącznie ze średnią daje też 5 na dyplomie i uzyskałam tytuł licencjata! Ukończyłam edukację wczesnoszkolną i przedszkolną, a od października zamierzam kształcić się na kierunku Edukacja elementarna i kształcenie artystyczne dziecka. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem!
Dwa dni przed egzaminem udało mi się schudnąć do 71, ale to z powodu (niemalże) głodówki wywołanej nerwami. Nie zdziwiło mnie wcale, że po egzaminie waga delikatnie podskoczyła.
Na początku roku zakładałam sobie, że do urodzin chciałabym ważyć 70kg. Nie do końca się to udało, zabrakło 2kg, ale i tak jestem z siebie dumna. Co miesiąc na początku miesiąca robię sobie zdjęcia porównawcze - pozwalają mi one uwieczniać proces chudnięcia. Porównując zdjęcie z początku stycznia i z dzisiaj widzę dużą różnicę. Życie lżejsze o niemal 16kg jest o te 16kg piękniejsze! Więcej się uśmiecham, mam więcej energii i zapału do różnych działań. Ćwiczenia stały się stałą częścią mojego dnia, choć bywają dni gdy ograniczam się jedynie do spaceru. Cudownie jest słyszeć od znajomych 'ale schudłaś!', 'ale się z Ciebie laska zrobiła!', 'podziwiam Cię' i widzieć jak im szczęki opadają z niedowierzenia.
Wczoraj przygotowywałam urodzinową kawę dla rodzinki. Dobierając odpowiednie ubrania przymierzyłam jedną z mych ulubionych wyjściowych sukienek. Nie mogłam uwierzyć, ale zmieściłaby się tam jeszcze jakaś 1/3 mnie! Rozmiar 42 czyta się na metkach o wiele przyjaźniej niż 46 - ogromnie mnie ucieszyło kiedy zmieściłam się w kurtkę i marynarkę w New Yorkerze. Przyjemnie jest chodzić na zakupy wiedząc, że zmieścisz się w rozmiarówkę, a nie tylko będziesz doradzać koleżance, że lepiej by wzięła M zamiast L, bo tak wygląda bardziej sexy i nie musi chować się w większym rozmiarze.
Wraz z początkiem lipca obrałam sobie nowe cele, postanowienia. Wierzę, że się nie poddam podczas wakacji, bo to co zyskałam podczas minionych 6 miesięcy jest warte każdego wysiłku. Pragnę wyglądać i czuć się coraz lepiej we własnym wiele, dlatego będę walczyć!

Chciałam wrzucić tu zdjęcie ze stycznia i dzisiejsze, długo biłam się z myślami i jednak nie jestem jeszcze na to gotowa.