poniedziałek, 24 marca 2014

83.

Jak to mówią... "Raz na wozie, raz pod wozem". Miniony tydzień był totalnie pod (szczególnie niedziela-czwartek), brak czasu na właściwie cokolwiek, a szczególnie na lenistwo. Przygotowywałyśmy "Musicalową niespodziankę" w ramach inauguracji akcji "Przedszkolaki na uniwersytet!" co całkowicie nas zaktywizowało i wypełniło mój plan na niemal cały zeszły tydzień. Efekt całkiem pozytywny. Mało co ćwiczyłam ostatnio... Za to cały czas w biegu, a właściwie w chodzie. Lubię chodzić, brakuje mi kilkugodzinnych spacerów (szczególnie z moim Mło, jesteśmy ograniczeni do weekendów)... Czekam na kilka stopni więcej na termometrze. :)

Jakiś czas temu udało mi się dorwać patelnie grillową. Tego mi brakowało! W dodatku ma składaną rączkę, przez co zajmuje mniej miejsca w szafie. Do tej pory korzystałam z niej raz, ale planuje jej użyć jutro lub w środę szykując obiad. Po pierwszym użyciu jestem zadowolona. :)

I kolejna rzecz, której mi brakowało - centymetr krawiecki. Dość podkradania miarki mamie i mierzenia się tylko wtedy kiedy jestem w Lesznie. W dodatku muszę się przyznać, że ostatnie pomiary robiłam chyba na początku roku, WSTYD!


Na dzień kobiet Mło w ramach deseru przygotował galaretkę z owocami i czekoladą, mój ukochany wie co lubię. I wie, że nie lubię gdy zbyt wymyśla w takie święta, bo najbardziej cieszy mnie wspólnie przygotowany deser lub kolacja. :) 


Na koniec mój bebzol, który trzeba ogarnąć. Zresztą, nie tylko jego. Brakuje mi tego zapału, motywacji, którą miałam w zeszłym roku...

W zeszłym tyg (a może trochę więcej) Patka nominowała mnie do wyzwania plankowego. Wykonałam, filmik zrobiłam, nominowałam Mło, ale zgrywając zdjęcia zapomniałam zgrać też filmy i przepadły. Musicie wierzyć mi na słowo, może kiedyś jeszcze będę miała okazję to ładnie nagrać... ;)






wtorek, 4 marca 2014

82.

Wracam. Po dwóch miesiącach wracam. Przyznaję się do dopuszczenia wszelkich odstępst w postanowieniach i spełniania swoich zachcianek. Na całe szczęście nie wyszło mi to na bardzo złe, pamiętam gdzie są granice. Przez ten czas myślałam także o blogu. Że trzeba zrobić aktualizację, że zdjęcia, że coś... Z reguły mi się nie chciało. Naprawdę. Zresztą... Ostatnio komputer nie jest dla mnie jedną z priorytetowych rzeczy. Jeśli już pojawiam się na fejsie, to zazwyczaj via telefon. Dziś w końcu mnie tknęło, a co tam. Nie ukrywam, że mój narzeczony także wielokrotnie namawiał mnie do dodania postu. Jest marzec i postanowiłam wziąć się w garść. Przecież moja samoocena sama się nie podwyższy... ;)

Żeby nie było zbyt krótko dorzucam zdjęcia, przedstawiające ulubione momenty z minionych dwóch miesięcy. :)

Kawka z przyjaciółką, a co! :)

Do nauki... Muffinki marchewkowe i kawa. 

Och, znów nauka!

Zupa krem z marchewki ze słonecznikiem. Ku mojemu zdziwieniu D. był zachwycony. 

Leniwe śniadanko... 

 Walentynki! Przygotowałam na ten dzień brownie, bo D. mówił mi kilka dni wcześniej, że ma ochotę.

Otrzymałam piękne tulipany, a także pluszową sowę. A w tle nawet moje hula hop się załapało... :)

 D. natomiast otrzymał bieliznę i... kupony miłości wykonane ręcznie przeze mnie. :)

Na koniec razem przygotowaliśmy kolację. Pieczony łosoś z plastrem mozzarelli na pomidorowej chmurce, mniam...

Podczas sportowego tygodnia w Lidlu kupiłam bluzę, udało mi się dorwać tę, którą chciałam. Nie pchałam się pierwszego dnia gdy były tłumy. Poszłam drugiego lub trzeciego dnia promocji. W pobliskim Lidlu - ostatnia czarna, rozmiar S - eee tam, nie wejde. Poszłam do drugiego. Ostatnia z bluz w ogóle - czarna M. Postanowiłam przymierzyć i... ależ byłam zaskoczona. W eMce czułam się jak w worku po ziemniakach. Wróciłam do swojego L i ku mojej uciesze ta S nadal była - leży jak ulał. :) Portki też lidlowe, ale z zeszłego roku.

Domowe masło orzechowe, mmm... To zostało w Lesznie. W Poznaniu mam kupne i to, które zostało w domu rodzinnym smakuje mi o wiele bardziej. 

Wytrawne, cebulowe goferki - bo kto powiedział, że gofry muszą być tylko słodkie? :)


 Na koniec zdjęcie z porannego niedzielnego biegania i moje wygłupy, nie ma to jak wspólny trening. ^^


Życzę sobie na najbliższy czas... Więcej wiary w siebie.