poniedziałek, 27 maja 2013

62.

Lubicie czasem wyjść z przyjaciółką na miasto, zaszyć się w jakiejś cichej knajpce i zjeść coś dobrego? Ja tak mam, moja kobieca natura uwielbia pogaduszki. W moim mieście nie ma wielu interesujących miejsc, ale z Hanką upodobałyśmy sobie jeden lokal i zaglądamy tam w porze obiadowej raz na kwartał (lub rzadziej). Co to za miejsce? Hocho Sushi Bar w Lesznie przy ulicy Brackiej 10. Lokal jest malutki i bardzo przytulny, a w letnim okresie na dziedzińcu budynku czynny jest także ogródek.



Sądzę, że raz na jakiś czas można pozwolić sobie na takie odstępstwo od codziennego zaciskania pasa. W moim przypadku takie przyjacielskiej pogaduchy nie zdarzają się często i jeśli już mam możliwość to celebruję je. Kiedy próbowałam sushi po raz pierwszy nie sądziłam, że aż tak mi zasmakuje i będę miała ochotę wracać.



Na zdjęciach obok:
- zupka Araziru - pikantny bulion z łososiem i warzywami
- napój aloesowy o smaku mango (przepyszny)
- hosomaki z tykwą oraz nigiri z łososiem






Po takich pysznościach poszłyśmy na spacer i zahaczyłyśmy o Rossmanna. Oczywiście skorzystałam z promocji -40% na kosmetyki do makijażu i pielęgnacji twarzy. Zaopatrzyłam kosmetyczkę w:
- podkład Bourjois Healthy Mix Serum Gel Foundation w odcieniu 52 Vanilla
- Maybelline Super Stay 10 Hour Stain Gloss w kolorze 180 Lasting Pink
- Korektor Manhattan Wake Up Concealer 1


Jutro wybieram się na domówkę z okazji zakończenia pierwszego etapu studiów... Obym się trzymała w pionie. ;)

piątek, 24 maja 2013

61./

Po pracowitym tygodniu wreszcie mam chwilę by usiąść swobodnie przy komputerze i zajrzeć do bloga. Poniedziałkowy egzamin, który wydawał się być najgorszy w semestrze poszedł gładko. Dzisiejszego egzaminu się nie obawiałam, wszystko poszło zgodnie z planem. Pozostał mi jeszcze ostatni w poniedziałek, a później pod koniec czerwca licencjat. Muszę się porządnie przyłożyć do nauki przez najbliższy miesiąc.

W minionym tygodniu obchodziliśmy z D. kolejne 6 miesięcy naszego związku. Lubimy obdarowywać się prezentami i szukamy byle pretekstu by coś sobie podarować. Dawid dostał do mnie ochraniacze na POWERIZERa, a ja od niego... hula hoop! W piękny biało-fioletowy wzór przypominający zebrę.


Oczywiście kółko od razu poszło w ruch! 

Naczytałam się trochę o zaletach kręcenia hula hoop i zamierzam używać go regularnie. Jestem ciekawa efektów. :)

poniedziałek, 13 maja 2013

60.

Kochane! Jakiś czas temu wspominałam o konkursie kulinarno-fotograficznym Superlinii, w którym brałam udział. Dziś w końcu nadszedł czas na podsumowanie go przeze mnie. Konkurs polegał na przygotowaniu posiłków z przepisów zawartych w kwietniowym numerze tejże gazety. Uwielbiam spędzać czas w kuchni kombinując co zjeść dobrego, więc nie wahałam się i wzięłam się do roboty. Można było nadesłać maksymalnie trzy zdjęcia, ja zdecydowałam się na Ciasto z fasoli i Zielonego shake.

Ciasto udekorowałam chudym twarożkiem i kulkami wydrążonymi z melona.

Mój shake z odrobiną płatków owsianych i kilkoma owocami suszonej żurawiny.

I co? Opłacało się, zostałam jednym z laureatów konkursu. Wygrałam książkę "Jedzenie to leczenie" dr n. med. Anny Lewitt. Od zakończenia konkursu zdążyłam o nim zapomnieć. Dziś rano odwiedził mnie listonosz i byłam zaskoczona, bo nie czekałam na żadną przesyłkę. Otwieram drzwi - list polecony dla pani Weroniki. Otwieram paczkę - wygrana książką, kieszonkowy słownik barwników, aromatów, wzmacniaczy smaku i konserwantów oraz egzemplarz Superlinii z lutego (co mnie trochę zdziwiło, mam ten numer i w zasadzie dla mnie to makulatura, ale przejrzę i może coś sobie wytnę). Za książkę wezmę się kiedy tylko znajdę więcej czasu, a i tak już mam kilka w kolejce... Na razie tylko ją przejrzałam, ma miłą dla oka szatę graficzną, a na końcu znalazłam przepisy z diagramami przedstawiającymi procentową zawartość białka, tłuszczów i węglowodanów oraz ilość kalorii na porcję. Wszystkie zdjęcia, które brały udział w konkursie można zobaczyć na fanpage Superlinii na Facebooku, podaję linka do albumu - klik.


PS. Wciąż walczę o siebie. :)

piątek, 3 maja 2013

59./ PODSUMOWANIE IV & 30 DAY SQUAT CHALLENGE

PODSUMOWANIE IV - 02.04.2013 - 02.05.2013

WYMIARY NA DZIEŃ 02.04.2013:
WAGA: 79kg BMI: 29,37 - nadwaga
RAMIONA: 35cm
TALIA: 81cm
UDA: 61,5cm
BIUST: 101cm / POD BIUSTEM: 83,5cm
BIODRA: 104cm

WYMIARY NA DZIEŃ 02.05.2013:
WAGA: 76,5kg BMI: 28,44 - nadwaga
 RAMIONA: 34cm (-1cm)
TALIA: 80cm (-1cm)
UDA: 59,5cm (-2cm)
BIUST: 101cm / POD BIUSTEM: 83,5cm
BIODRA: 102cm (-2cm)
ŁĄCZNIE W KWIETNIU: -2,5kg, -6cm
ŁĄCZNIE od 02.01.2013: -11kg, -32cm

Echs... Spodziewałam się lepszych wyników w kwietniu. Ale... Ale z drugiej strony czego mam się spodziewać po częstych wyjściach ze znajomymi na piwko. Jakoś nie potrafię sobie go odmówić.
Nie będę się zadręczać tymi wynikami tylko postaram się poprawić w maju. Już w środę wybraliśmy się na wycieczkę rowerową i zrobiłam swoje pierwsze 15km w tym roku. Zamierzamy sukcesywnie zwiększać długość trasy.

Moim kwietniowym sukcesem jest wykonanie 30dniowego wyzwania przysiadowego! Udało się mimo problemów pod koniec kiedy ilość przysiadów wynosiła ponad 200. Wrażenia? Wydaje mi się, że pośladki trochę mi się umięśniły no i co za tym idzie - pupa odrobinę się podniosła :) Myślałam o tym by wrzucić zdjęcia przed i po, ale jednak jeszcze trochę się wstydzę swojego ciała... ;)