środa, 4 września 2013

73./

Wrzesień leniwie mija, a ja z każdym dniem staram się pozytywnie nastrajać na jesień. Dziś od rana chodziłam jakaś struta, marudziłam, nie wiedziałam co ze sobą począć... Wybrałam się na Zumbę, to był mój pierwszy raz. I co? Fajnie było tak poszaleć. Początkowo sceptycznie podchodziłam do opinii na jej temat, więc musiałam spróbować by przekonać się jak jest rzeczywiście. Na zajęcia, na których byłam można przyjść razem z dzieckiem i wtedy ono także ma zapewniony ruch. Co mnie zdziwiło - poza dzieciakami byłam chyba najmłodszą uczestniczką, a przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Wydawało mi się, że pozostałe panie były ode mnie starsze o minimum 5 lat. Dopiero teraz zauważam maglowany od długiego czasu fakt o niskiej aktywności fizycznej wśród młodzieży. Sama próbuję przekonać młodszą siostrę do różnych aktywności, czasem się udaje, a czasem nie...

Jeśli o mnie chodzi to moją ulubioną formą ruchu jest pływanie. Od zawsze sprawiało mi przyjemność. Może i nie jestem najlepszą pływaczką, może i nie pokonuję wielkich dystansów, ale robię to dla siebie i mam z tego ogromną satysfakcję. Był okres kiedy zaniechałam pływania. Dlaczego? Wstydziłam się swojego ciała, nie chciałam sama wychodzić i pokazywać się w stroju. Na szczęście ponad pół roku temu postanowiłam wziąć się w garść i zmienić swój wygląd. Wtedy niezdecydowałabym się wrzucić tu zdjęcia z odkrytym brzuchem, który trząsł się jak galareta. Aktualnie idealny nie jest, ale jest o niebo lepiej i dalej nad sobą pracuje. Teraz muszę bardziej przyłożyć się do ud oraz ramion,  które są moją zmorą...




W poniedziałek po powrocie z weekendowego wypadu nad jezioro zaktualizowałam wygląd mojej szafy - umieszczam na jej drzwiach różne rzeczy, które mają mnie napędzać do działania. Główną rolę gra kalendarz, w którym zapisuję sobie aktywność fizyczną oraz koloruję na czerwono i zielono wg przyjętych zasad (czerwony - coś słodniego, zielony - bez słodyczy). Dwa pierwsze dni miesiąca czerwone, ale wczoraj i dziś już na zielono. Tablicę magnetyczno ścieralną, która widnieje na zdjęciu kupiłam w Empiku. Fajna sprawa, ale mam problem z mocowaniem, bo pianki z klejem były fatalnej jakości, a mocniejsza taśma dwustronna też średnio sobie radzi, chyba będę musiała użyć jej trochę wiecej, może będzie lepiej. Planuje z czasem coś jeszcze podopisywać.  Kontynuuje codzienne sierpniowe przysiady i wyciąganie francuskie, dołączam do tego wyzwanie skakankowe.

Jutro jadę do Poznania spotkać się ze znajomymi ze studiów, mam nadzieję, że nie będą namawiać mnie do złego, hihi... ;)

3 komentarze:

  1. Świetny pomysł z magnetyczną tablicą. Oby w kalendarzu więcej było zielonego koloru :) Pozdrawiam :)

    http://www.mybodymymind.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. A nawet jeśli będą Cię namawiać do złego, to niech Ci starczy odwagi i siły aby im odmówić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę to napisać, ta tablica jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń