sobota, 9 listopada 2013

80./ PODSUMOWANIE X

Już 1/3 listopada za nami, a ja zapomniałam podsumować październik... Zatem do dzieła.

WYMIARY NA DZIEŃ 01.10.2013:
WAGA: 66kg BMI: 24,54
RAMIONA: 32cm
TALIA: 75cm
  UDA: 56cm
  BIUST: 96cm  / POD BIUSTEM: 77
  BIODRA: 95cm

 WYMIARY NA DZIEŃ 01.11.2013:
WAGA: 66kg BMI: 24,54
RAMIONA: 32cm
TALIA: 75cm
  UDA: 56cm
  BIUST: 95,5cm (-0,5cm)  / POD BIUSTEM: 76 (-1cm)
  BIODRA: 95cm

  ŁĄCZNIE W PAŹDZIERNIKU: -0kg, -1,5cm
  ŁĄCZNIE od 02.01.2013: -21,5kg, -63,5cm

Jak widać stanęłam w miejscu. Po dziewięciu miesiącach radosnych spadków dopadła mnie stagnacja... Pisałam już wcześniej o październiku, przypomne jedynie - każdego dnia po kilka godzin brała mi podróż między moim miastem, a Poznaniem, co baaardzo ograniczało mnie czasowo, a pod koniec miesiąca mnie rozłożyło... Miałam w tym tygodniu wrócić do ćwiczeń - niestety we wtorek znów mnie rozłożyło i tylko smarkam i kaszlę, ech... Naprawdę już tęsknię za regularnymi ćwiczeniami...



A to moje dzisiejsze śniadanko - kanapeczki z guacamole i pomidorkami, mmm <3 Chyba najulubieńsze i przebija wszelkie wariacje owsiankowe.. :)



poniedziałek, 4 listopada 2013

79.

Po przeprowadzce. Od wczoraj znów jestem w Poznaniu... Tym razem okolica o wiele spokojniejsza i jestem sama na pokoju. Póki co się asymiluje, ale już mi się podoba. Mój pokoik jest piękny i ma toaletke, zawsze wzdychałam do nich na filmach lub zdjęciach, a co najważniejsze - nawet sporo miejsca na ćwiczenia. Ciężarki przywiozłam wczoraj, jutro lub w inny dzień może wybiorę się do Decathlonu po matę, a za jakiś czas przy okazji zwiozę z domu hula hoop. :) W ostatnich dwóch tygodniach wcale nie ćwiczyłam, najpierw brak czasu spowodowany dojazdami, a w zeszłym tygodniu dopadło mnie choróbsko, więc nawet krwi nie oddałam w zeszły wtorek. Plus z tego taki, że nie miałam dylematu co zrobić z czekoladami.

Posiłkowo dobrze, poniżej śniadanko i kolacja. Uczelniane drugie śniadania i podwieczorki to zazwyczaj kanapki, owoce lub jogurty... ;) Z obiadem to różnie, czasem uda mi się uszykować jakiegoś lunchboxa, dziś akurat wybrałam się z koleżankami na uczelnianą stołówkę i zjadłyśmy zupę pomidorową (zaskakująco dobra, zazwyczaj nie smakowały mi inne pomidorowe poza tą mojej mamy).

płatki kukurydziane z mlekiem i suszonymi żurawinami 

serek wiejski lekki z kabanoskiem, pomidorkami i ziołami



Łaaa.. Właśnie mi się przypomniało, że nie było notki podsumowawczej! Do nadrobienia na dniach.. ;)


poniedziałek, 28 października 2013

78.

Jednak się przeprowadzam. Długo nad tym dumałam, wahałam się... Chciałam dalej dojeżdżać, ale rozmowa z Dawidem pomogła mi się zdecydować. Każde z nas potrzebuje trochę czasu dla siebie, a teraz właśnie on nas ogranicza. Chodzę zmęczona, można powiedzieć, że prawie wcale nie ćwiczę - źle się z tym czuje...
Właśnie tak mija mi październik - pod znakiem totalnego kryzysu. Widzę już światełko w tunelu, jeszcze tydzień i mam nadzieję, że wrócę na odpowiedni tor. :) Bo dopóki walczysz jesteś zwycięzcą!!! :)



Poniżej przedstawiam jak spędzam moje październikowe poranki - pociągowe śniadanko i prasówka. Dziś na śniadanie owsianko-manna z bananem i masłem orzechowym. WH jeszcze nie czytałam, narazie wałkuję Twój Styl. ;)



Jutro idziemy z Dawidem oddać krew... Ach, cóż ja zrobię z tymi ośmioma czekoladami? :D

środa, 9 października 2013

77./ PODSUMOWANIE IX

PODSUMOWANIE IX - 03.09.2013 - 01.10.2013

WYMIARY NA DZIEŃ 03.09.2013:
 WAGA: 69kg BMI: 25,65 - nadwaga
 RAMIONA: 32
 TALIA: 75cm
 UDA: 57cm
 BIUST: 96cm / POD BIUSTEM: 78,5cm
 BIODRA: 96cm

WYMIARY NA DZIEŃ 01.10.2013:
 WAGA: 66kg BMI: 24,54
RAMIONA: 32cm
 TALIA: 75cm
 UDA: 56cm (-1cm)
 BIUST: 96cm (-1cm) / POD BIUSTEM: 77 (-1,5cm)
 BIODRA: 95cm (-1cm)

 ŁĄCZNIE WE WRZEŚNIU: -3kg, -4,5cm
 ŁĄCZNIE od 02.01.2013: -21,5kg, -62cm

Post podsumowujący dodaję z tygodniową obsuwą... Aktualnie próbuję się wbić w nowy rytm życia studenckiego i w niedziele nagle przypomniało mi się, że chyba zapomniałam uaktualnić podsumowania. Codziennie poświęcam po 1,5h na dojazd i powrót z Poznania. Decyzja ta była przemyślana, chcę spróbować, a  jeśli nie będę dawać rady, jeśli mój organizm osłabnie to zamierzam poszukać sobie jakiegoś lokum. Za mną dopiero tydzień, póki co funkcjonuję normalnie, ale wciąż się przyzwyczajam. Na dzień dzisiejszy jedynie poniedziałki są ciężkie - wychodzę z domu o 5.30, a wracam po 22 - plus tej sytuacji jest taki, że ten dzień nie jest cały wypełniony zajeciami - mam sporo okienek.
Co do września... Kilogramów zleciało trochę więcej niż ostatnio, ale chyba wolałabym centymetry, no cóż. :)

czwartek, 26 września 2013

76.

Za pisanie notki biorę się od rana, to już moje drugie podejście. Najpierw chciałam pisać jak to bardzo lenię się w ostatnie dni moich wakacji, później o melancholi. Teraz oświeciło mnie, że mimo ogromu czasu wolnego nie nudzę się aż tak jak mogłoby się wydawać. Co ciekawsze końcówkę września mam dopiętą na ostatni guzik. Jutro rano pomagam Fundacji CAT i leszczyńskiemu MOKowi w Dniu Przedszkolaka, a zaraz później jadę do Poznania na spotkanie z moją paczką z licencjatu i wracam w sobotę. Niedzielę pozostawiam rodzinie i Ukochanemu. W poniedziałek natomiast czekam na zapisy na wf na USOSie i wybieram się na szkolenie dotyczące metod aktywizujących dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Co do zajęć z wychowania fizycznego wybiorę chyba aquaaerobik z zajęciami ogólnorozwojowymi lub pływanie.
Ostatnio słyszę dużo miłych rzeczy na swój temat. Nie tylko z powodu zrzucenia nadprogramowych kilogramów... dodatkowym powodem jest zmiana fryzury. Dla niektórych drastyczna, dla mnie to tylko włosy i nie płaczę, odrosną o ile im na to pozwolę. Nowa fryzura jest uzupełnieniem mojej metamorfozy. Zawsze mówiłam sobie, że gdy schudnę to ścinam włosy na krótko. Udało się i zdecydowałam się na ten krok. Czuję się w niej rześko i bardziej atrakcyjna. ;)





piątek, 13 września 2013

75./ minirelacja z Warszawy

Wczoraj wieczorem wróciłam z Warszawy, spędzliliśmy tam kilka dni. Miasto nawet fajnie, ale jak dla mnie nie na dłuższą metę. Dla nas wystarczyły 4 dni, jednak w domu najlepiej. :)

Pierwszego dnia mało co nam się chciało, po odstawieniu bagaży do hostelu wróciliśmy do centrum i zdecydowaliśmy się na Pałac Nauki i Kultury, a następnie zajrzeliśmy do Złotych Tarasów.

We wtorek miejsc, które odwiedziliśmy było więcej - dziedziniec Muzeum Wojska Polskiego, Stadion Narodowy, Syrenka (niestety straciła swój urok poprzez zabezpieczenia ze względu na budowę metra), Centrum Nauki Kopernik, spacer po Powiślu, a następnie Krakowskie Przedmieście i na koniec dnia spotkanie z koleżanką ze studiów, która zabrała nas do wegebaru KroWarzywa, które absolutnie pokochaliśmy (tak, tak, mój mięsożerca również).
 Muzeum Wojska Polskiego

 W drodze na Stadion Narodowy.

 W Centrum Nauki Kopernik - na łóżku Fakira, leżę na igłach!

 W Centrum Nauki Kopernik - latający dywan, tyle radościii!

 W Centrum Nauki Kopernik - byłam w wielkiej bańce mydlanej.

Na Krakowskim Przedmieściu z Zygim :)
W środę wybraliśmy się do Łazienek, a później pojechaliśmy autobusem na Powązki. Niestety zaczęło tak padać, że od razu wróciliśmy do domu. Kiedy chwieliśmy porobić kilka zdjęć padł nam aparat, mam jedynie kilka z telefonu, ale nie są aż tak super by je tu umieścić. W czwartek pogoda znów dała ciała, więc odpuściliśmy sobie i zdecydowaliśmy się na wcześniejszy pociąg. Kiedy o 15 opuszczaliśmy Dworzec Centralny ujrzeliśmy słońce, cóż za niefart!


Jeśli chodzi o ćwiczenia to o ile w poniedziałek miałam siły, tak we wtorek i środę byłam po spacerach totalnie zmęczona, ale nie mam tego sobie za złe, bo naprawdę dużo chodziliśmy. W kwestii jedzenia 2:2, przyznaję się, że w dniach kiedy byliśmy w podróży trochę sobie odpuściłam jednak nie odbiło się to na mnie źle. Poniżej kilka fotek jedzonka z tych dni: musli z gruszką, sałatka szynka-sałata-pomidor-ogórek-papryka-fasolka-kukurydza, wegeburgery: tofex (mój), jaglanex (Dawida), cieciorex (Lusi), musli z bananem - niestety tylko tyle, przez te 4 dni nie przywiązywałam uwagi do fotografowania jedzonka, zresztą nie wszystko na to zasługiwało. :P


Po powrocie z Warszawy postanowiłam się zważyć dziejszego ranka. Stanęłam, waga wskazała 67,5kg, uff... Później ćwicząc myślałam o tym i oświeciło mnie, że mam za sobą 20kg! Tyle radości. :)
Poniżej zdjęcie z Sylwestra i ze środy, tak dla porównania oraz z sierpnia 2012 i poniedziałku. :)







niedziela, 8 września 2013

74.

Dopadł mnie dołek... ale naszczęście już go zakopałam. :) W piątek i sobotę złapał mnie jakiś smuteczek, wszystko mnie denerwowało, nic mi się nie chciało - ogólnie byłam na NIE. Nawet wypad na rowery nie zadziałał, wciąż byłam markotna i płaczliwa.
A dziś? Dziś o wiele lepiej - może to za sprawą pysznego śniadanka - owsianka z pomarańczą i kakaowym kremem z avocado, mmm...(pokażę w notce 'posiłkowej'), może za sprawą długiego snu, a może po prostu musiałam dać sobie kopa w tyłek ćwicząc? Obstawiam trzecią opcję, choć pierwsza też mogła nastawić mnie pozytywnie.

Za chwilę się położę, jutro muszę wstać wcześnie, bo po 7 mamy pociąg do Poznania, a stamtąd kolejny już prosto do Warszawki, łącznie 5,5h podróży. Nie zamierzam się obijać, podczas drogi w pociągu rozplanujemy sobie wycieczki i będzie dużo chodzenia, a poza tym biorzemy ze sobą to co prawie nic nie waży i nie zajmuje za wiele miejsca - guma, skakanka i ściskacze. Fajnie jest ćwiczyć razem ze facetem - szkoda, że w kwestii odżywiania nie możemy zbytnio współpracować - ja staram się zrzucić zbędny balast, a on przybrać na masie.

Wracam późnym wieczorkiem w czwartek... :)




środa, 4 września 2013

73./

Wrzesień leniwie mija, a ja z każdym dniem staram się pozytywnie nastrajać na jesień. Dziś od rana chodziłam jakaś struta, marudziłam, nie wiedziałam co ze sobą począć... Wybrałam się na Zumbę, to był mój pierwszy raz. I co? Fajnie było tak poszaleć. Początkowo sceptycznie podchodziłam do opinii na jej temat, więc musiałam spróbować by przekonać się jak jest rzeczywiście. Na zajęcia, na których byłam można przyjść razem z dzieckiem i wtedy ono także ma zapewniony ruch. Co mnie zdziwiło - poza dzieciakami byłam chyba najmłodszą uczestniczką, a przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Wydawało mi się, że pozostałe panie były ode mnie starsze o minimum 5 lat. Dopiero teraz zauważam maglowany od długiego czasu fakt o niskiej aktywności fizycznej wśród młodzieży. Sama próbuję przekonać młodszą siostrę do różnych aktywności, czasem się udaje, a czasem nie...

Jeśli o mnie chodzi to moją ulubioną formą ruchu jest pływanie. Od zawsze sprawiało mi przyjemność. Może i nie jestem najlepszą pływaczką, może i nie pokonuję wielkich dystansów, ale robię to dla siebie i mam z tego ogromną satysfakcję. Był okres kiedy zaniechałam pływania. Dlaczego? Wstydziłam się swojego ciała, nie chciałam sama wychodzić i pokazywać się w stroju. Na szczęście ponad pół roku temu postanowiłam wziąć się w garść i zmienić swój wygląd. Wtedy niezdecydowałabym się wrzucić tu zdjęcia z odkrytym brzuchem, który trząsł się jak galareta. Aktualnie idealny nie jest, ale jest o niebo lepiej i dalej nad sobą pracuje. Teraz muszę bardziej przyłożyć się do ud oraz ramion,  które są moją zmorą...




W poniedziałek po powrocie z weekendowego wypadu nad jezioro zaktualizowałam wygląd mojej szafy - umieszczam na jej drzwiach różne rzeczy, które mają mnie napędzać do działania. Główną rolę gra kalendarz, w którym zapisuję sobie aktywność fizyczną oraz koloruję na czerwono i zielono wg przyjętych zasad (czerwony - coś słodniego, zielony - bez słodyczy). Dwa pierwsze dni miesiąca czerwone, ale wczoraj i dziś już na zielono. Tablicę magnetyczno ścieralną, która widnieje na zdjęciu kupiłam w Empiku. Fajna sprawa, ale mam problem z mocowaniem, bo pianki z klejem były fatalnej jakości, a mocniejsza taśma dwustronna też średnio sobie radzi, chyba będę musiała użyć jej trochę wiecej, może będzie lepiej. Planuje z czasem coś jeszcze podopisywać.  Kontynuuje codzienne sierpniowe przysiady i wyciąganie francuskie, dołączam do tego wyzwanie skakankowe.

Jutro jadę do Poznania spotkać się ze znajomymi ze studiów, mam nadzieję, że nie będą namawiać mnie do złego, hihi... ;)

wtorek, 3 września 2013

72./ PODSUMOWANIE VIII

PODSUMOWANIE VIII - 02.08.2013 - 03.09.2013

WYMIARY NA DZIEŃ 02.08.2013:
WAGA: 70kg BMI: 26,03 - nadwaga
RAMIONA: 32,5cm
TALIA: 77,5cm
UDA: 58cm
BIUST: 97cm / POD BIUSTEM: 78,5cm
BIODRA: 98cm

WYMIARY NA DZIEŃ 03.09.2013:
WAGA: 69kg (-1kg) BMI: 25,65 - nadwaga
RAMIONA: 32 (-0,5cm)
TALIA: 75cm (-2,5cm)
UDA: 57cm (-1cm)
BIUST: 96cm (-1cm) / POD BIUSTEM: 78,5cm
BIODRA: 96cm (-2cm)

ŁĄCZNIE W SIERPNIU: -1kg, -7cm
ŁĄCZNIE od 02.01.2013: -18,5kg, -57,5cm

Podsumaowanie dziś, a nie 2 września, bo wczoraj jeszcze byłam w terenie. W sierpniu totalnie odpusciłam, często pozwalałam sobie na coś niewskazanego. Mało ćwiczyłam, jedynie w weekendy nastawialiśmy się na większy wysiłek, po pracy właściwie nic mi się nie chciało... Ograniczałam się tylko do 2 x 20 przysiadów kaczych i 20 wyciągnięć francuskich z ciężarkami 3kg wieczorkiem. Na całe szczęście nie skończyło się źle, bo kolejne centymetry poleciały w dół. :)

W przyszły poniedziałek znów wybywamy - kierunek Warszawa i wracamy w czwartek. :)

wtorek, 27 sierpnia 2013

71.

Znów odzywam się po długim okresie nieobecności. W sierpniu pracuję i jakoś nie mam ochoty na korzystanie z komputera i pisanie postów... Z notkami na ulubionych blogach jestem na bieżąco, telefon mi starczy. :) Teraz wykorzystując włączony komputer zdecydowałam się dać znać co u mnie słychać. :)
Razem z Dawidem zastanawiamy się nad wakacyjnym wypadem we wrześniu. Chyba zdecydujemy się na Warszawę. Znacie jakieś ciekawe miejsca warte poznania poza tymi sztandarowymi?

Poniżej trochę zdjęć moich posiłków, które uzbierałam od połowy czerwca. Nie mogę uwierzyć, że tak dawno nie było takiej notki!

ŚNIADANIA
kasza jaglana na mleku z truskawkami, miętą i serkiem wiejskim

szpinak z jajkiem i chrupkie pieczywo

śniadaniowy serniczek z truskawkami!

 placuszki z surimi i papryką

owsianka na zimno z malinami i masłem orzechowym

 owsianka na zimno z masłem orzechowym i kiwi

 placek owsiany z nektarynką

 omlet ze szpinakiem, fetą i pomidorem

kluski jabłkowe na mleku


II ŚNIADANIA

 serek wiejski z szynką, ogórkiem kiszonym, pomidorem

owocowa miseczka: nektarynka, truskawki, pomarańcza i łyżka jogurtu

koktajl banan-kiwi

serek wiejski z pomidorem, ogórkiem kiszonym i łososiem wędzonym

OBIADY
spaghetti cukiniowe

bułka fitness z sałatą, ogórkiem kiszonym, papryką, pieczonym kurczakiem

sałatka szpinak-kurczak-gruszka-feta-suszona żurawina

PODWIECZORKI
jogurtowy sernik na zimno

banan i truskawki

mus banan-truskawka

 mus banan-owoce leśne

serniczek z truskawkami, borówkami i porzeczkami

 malinowa kawa mrożona (mleko 0,5%, kawa, domowy syrop malinowy)

 lodzik owoce leśne

szarlotka owsiano-jaglana - jak dla mnie rewelacja! (podaję LINK do przepisu, z którego korzystałam, ja trochę sobie zmieniłam)

KOLACJE
domowa pizza - ser, szynka, szpinak, pomidorki, kukurydza, cebula, kabanos

bób i chrupkie pieczywo z mozarellą i pomidorem



Na koniec obrazek, który mi się spodobał i stał się tapetą w telefonie.

Trzymajcie się!

niedziela, 4 sierpnia 2013

70./ PODSUMOWANIE VII

PODSUMOWANIE VI - 03.06.2013 - 02.07.2013

WYMIARY NA DZIEŃ 02.07.2013:
WAGA: 72kg BMI: 26,8 - nadwaga
RAMIONA: 32,5cm (-1cm)
TALIA: 79cm (-0,5cm)
UDA: 58cm (-1cm)
BIUST: 99cm (-1cm) / POD BIUSTEM: 82cm
BIODRA: 98,5cm (-1,5cm)

WYMIARY NA DZIEŃ 02.08.2013:
WAGA: 70kg (-2kg) BMI: 26,03 - nadwaga
RAMIONA: 32,5cm
TALIA: 77,5cm (-1,5cm)
UDA: 58cm
BIUST: 97cm (-2cm) / POD BIUSTEM: 78,5cm (-3,5cm)
BIODRA: 98cm  (-0,5cm)

ŁĄCZNIE W LIPCU: -2kg, -7,5cm
ŁĄCZNIE od 02.01.2013: -17,5kg, -50,5cm

Notka miała być wczoraj, miała być przedwczoraj, ale... ale leżałam z gorączką. Od czwartku miałam silne bóle głowy, w piątek po pracy doszły do tego dreszcze i gorączka. Wczoraj już trochę lepiej, lecz niestety musiałam w takim stanie jechać załatwiać pewne formalności do Poznania - po powrocie znów gorączka. Dziś cały dzień w domu, jest znaczna poprawa - mam nadzieję, że jutro w pracy będę się dobrze czuła. :)

Myślałam, że będzie gorzej, ale jestem zadowolona. Było dużo okazji do odstępstw od diety, ale jednak zielonych dni w moim kalendarzu było więcej, uff... Po tym lipcu stwierdzam, że pod względem odżywiania wakacje średnio mi sprzyjają, a co do ruchu to raczej nie ma większej różnicy. Nowość jest taka, że jakoś nie mam ochoty na alkohol - wypiję pół piwa i mam dość. ;)

poniedziałek, 29 lipca 2013

68.

Przez cały lipiec pojawiły się tylko dwie notki, ale żadna o tym co u mnie. Jedna podsumowująca czerwiec, druga informująca o konkursie (w którym udało mi się załapać na nagrodę). Dlaczego nie pisałam? Czy dlatego, że zatrzymałam się w miejscu? Że zbyt często sobie odpuszczałam? Chyba tu tkwi problem. Lipiec, a właściwie okres wakacyjny, nie jest dla mnie zbyt łaskawy. Upalna pogoda wywołująca lenistwo i chęć na lody. Co rusz rodzinne (i nie tylko) okazje przy których trudno odmówić gospodarzowi, a za to łatwo odpuścić swoje założenia. To nie tak, że odpuściłam sobie totalnie - wciąż ćwiczę min. 3 razy po 1h w tygodniu po (a staram się codziennie) - gorzej z dietą, do której często przemycałam to na co miałam ochotę.
Wczoraj zostałam ściągnięta na Ziemię przez najbliższą osobę. Choć nie było w tym ani jednego obraźliwego słowa to zabolało. Zabolało, ale zadziałało i już dziś rozpoczęłam powrót na właściwą drogę. Dawid nawet skonstruował mi plan na najbliższy okres, który ma mnie motywować.
Trochę mi ciężko. Pół roku za mną, a teraz wyczuwam stagnację w swojej metamorfozie. W czwartek rozpoczynam pracę - tworzenie i sprzedaż biżuterii w sklepie stacjonarnym. Już kiedyś w czymś takim pracowałam, teraz podejmuję pracę (na miesięczne zastępstwo) u jednej z ówczesnych współpracownic. Choć mogę stwierdzić, że jest wymarzona, to raczej siedząca. Za zarobione pieniążki chcemy z Dawidem we wrześniu wyjechać na wakacje. Może w góry? Teraz kiełkuje we mnie ziarenko strachu, że w związku, że praca jest w godzinach 10-18 to mój sposób odżywiania na tym ucierpi.

W czerwcu zaniedbywałam bloga ze względu nauki do licencjatu - a wczasie tych dwóch miesięcy uzbierało mi się tyyyyle ciekawych zdjęć!

Dziś zostawiam Was z zestawieniem zdjęć z zeszłych i tegorocznych wakacji. W końcu się przełamałam i postanowiłam dać jakieś zdjęcia porównawcze. Widać różnicę? :)

sobota, 20 lipca 2013

67.

Kochane! Zwracam się do Was z małą prośbą. Biorę udział w konkursie u Kamili z WIARA-WALKA-WYGRANA. Przygotowałam na tę okazję warstwowy mus owocowy o smaku owoców leśnych i banana, jest obłędny! 
Bardzo zależy mi na wygranej, gdzie między innymi znajduje się prenumerata Superlinii. Dlatego... Proszę was o polubienie mojego zdjęcia na fanpage WIARA WALKA WYGRANA!
Tu podaję link - KLIK!

obrazek - wiara-walka-wygrana.blogspot.com