Dziś minął pierwszy tydzień! Cieszę się, choć z drugiej strony mam wrażenie, że dziś przechodzę pierwszy kryzys. Miałam ciężką noc, spałam chyba z 4 godziny, ale czy to dlatego? Cały dzień poza domem, a co z tym idzie niezbyt dostosowane posiłki? Brak pomysłów na ciekawe danie? Nieodpowiednia zawartość w domu rodzinnym? Ograniczenie ilości ćwiczeń tłumacząc się ostrym bólem stopy?
Mam nadzieję, że to wszystko zaraz minie.
Śniadanie? OWSIANKA z KAKAO i łyżeczką powideł śliwkowych.
Drugie śniadanie - jak zazwyczaj na uczelnie - pół PAPRYKI, dwa KABANOSKI
Obiad? W pociągu, lecz przygotowany wczoraj. PLACUSZKI OTRĘBOWO-BANANOWE i pół MANGO.
Podwieczorek - pół SERKA WIEJSKIEGO.
Kolacja - cztery MINI KANAPECZKI z CIEMNEGO PIECZYWA. Z SEREM, POMIDOREM, SZYNKĄ.
Tak, dziś bez zdjęć.
Mam nadzieję, że to wszystko zaraz minie.
Śniadanie? OWSIANKA z KAKAO i łyżeczką powideł śliwkowych.
Drugie śniadanie - jak zazwyczaj na uczelnie - pół PAPRYKI, dwa KABANOSKI
Obiad? W pociągu, lecz przygotowany wczoraj. PLACUSZKI OTRĘBOWO-BANANOWE i pół MANGO.
Podwieczorek - pół SERKA WIEJSKIEGO.
Kolacja - cztery MINI KANAPECZKI z CIEMNEGO PIECZYWA. Z SEREM, POMIDOREM, SZYNKĄ.
Tak, dziś bez zdjęć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz