wtorek, 8 stycznia 2013

9.

Przed chwilą doszłam do wniosku, że to całe przygotowywanie posiłków łatwiej mi przychodzi w rodzinnym mieście. W Poznaniu czuję się ograniczona... ale przynajmniej nie zaniedbuje treningów. Na szczęście jutro popołudniu wracam. Ostatnio kiepsko sypiam. Nie przez natłok nauki, a przez bóle nogi. Muszę przez to przebrnąć, jeszcze trochę i będę mogła ćwiczyć wiele swobodniej niż teraz.

Śniadanko - KOKTAJL z MANGO, BANANA i z OTRĘBAMI. Plus dwie GRZANKI z CHLEBA ORKISZOWEGO z SERKIEM, SZYNKĄ i POMIDOREM oraz SAŁATĄ.

Drugie śniadanie tak jak poprzednio, jakoś tak najprościej i najszybciej mi to przygotować. 1/3 PAPRYKI, KABANOS, łyżeczka TWAROŻKU NATURALNEGO.

Obiad jak w niedzielę, WĄTRÓBKA DROBIOWA i te sprawy.

Podwieczorek to JOGURT NATURALNY z MUSLI i SUSZONĄ ŻURAWINĄ.

Na kolację to co wczoraj, PASZTECIK z SOCZEWICY.

Ćwiczenia? SKALPEL z Ewką!


Zaraz zasnę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz