Przed chwilą doszłam do wniosku, że to całe przygotowywanie posiłków łatwiej mi przychodzi w rodzinnym mieście. W Poznaniu czuję się ograniczona... ale przynajmniej nie zaniedbuje treningów. Na szczęście jutro popołudniu wracam. Ostatnio kiepsko sypiam. Nie przez natłok nauki, a przez bóle nogi. Muszę przez to przebrnąć, jeszcze trochę i będę mogła ćwiczyć wiele swobodniej niż teraz.
Śniadanko - KOKTAJL z MANGO, BANANA i z OTRĘBAMI. Plus dwie GRZANKI z CHLEBA ORKISZOWEGO z SERKIEM, SZYNKĄ i POMIDOREM oraz SAŁATĄ.
Drugie śniadanie tak jak poprzednio, jakoś tak najprościej i najszybciej mi to przygotować. 1/3 PAPRYKI, KABANOS, łyżeczka TWAROŻKU NATURALNEGO.
Obiad jak w niedzielę, WĄTRÓBKA DROBIOWA i te sprawy.
Podwieczorek to JOGURT NATURALNY z MUSLI i SUSZONĄ ŻURAWINĄ.
Na kolację to co wczoraj, PASZTECIK z SOCZEWICY.
Ćwiczenia? SKALPEL z Ewką!
Zaraz zasnę...
Śniadanko - KOKTAJL z MANGO, BANANA i z OTRĘBAMI. Plus dwie GRZANKI z CHLEBA ORKISZOWEGO z SERKIEM, SZYNKĄ i POMIDOREM oraz SAŁATĄ.
Drugie śniadanie tak jak poprzednio, jakoś tak najprościej i najszybciej mi to przygotować. 1/3 PAPRYKI, KABANOS, łyżeczka TWAROŻKU NATURALNEGO.
Obiad jak w niedzielę, WĄTRÓBKA DROBIOWA i te sprawy.
Podwieczorek to JOGURT NATURALNY z MUSLI i SUSZONĄ ŻURAWINĄ.
Na kolację to co wczoraj, PASZTECIK z SOCZEWICY.
Ćwiczenia? SKALPEL z Ewką!
Zaraz zasnę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz