poniedziałek, 7 stycznia 2013

8.

Jeszcze pół godziny wstecz byłam pełna życia, a teraz oczy mi się kleją... Ciężka nocka i wczesna pobudka chyba dają o sobie znać.

Dzisiejsze śniadanko składało się z PŁATKÓW OWSIANYCH z CYNAMONEM, MIODEM, SUSZONĄ ŻURAWINĄ i kleksem z TWAROŻKU. Do tego zielona herbata.

Drugie śniadanie przypadło w szkole, w domku przygotowałam sobie pudełeczko: KABANOS DROBIOWY, 1/3 PAPRYKI ŻÓŁTEJ, dwie łyżeczki twarożku.

Obiad też poza domem, lecz nie na uczelni. Długo nie widziałyśmy się z dziewczynami, dlatego wpadłyśmy na pomysł by spotkać się jeszcze po zajęciach. Padałam z nóg, w mieście zjadłam SAŁATKĘ z RUKOLĄ, POMIDORKAMI CHERRY, SUSZONYMI POMIDORAMI, PARMEZANEM, GORĄCĄ MOZARELLĄ na SZYNCE PARMEŃSKIEJ i panierce. I tu moje ogromne wyrzuty sumienia, ta panierka! Niby sałatka, ale cóż...

Podwieczorek? Wciąż męczyły mnie wyrzuty sumienia i zjadłam najprościej jak się dało - JABŁKO.

Na kolację zapragnęłam czegoś ciepłego, ale nie miałam pojęcia co przyrządzić. Improwizowałam z SOCZEWICĄ, wyszedł pasztet, ale za to jaki PASZTET. Z PAPRYKĄ i SZYNKĄ. Mniami, porcja nie jest na raz oczywiście ;)

Dzisiejsze ćwiczenia to trening ułożony przez mojego Narzeczonego (czasem ćwiczymy go razem) oraz ćwiczenia na fitness board.

Teraz już dobranoc... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz