Jeszcze pół godziny wstecz byłam pełna życia, a teraz oczy mi się kleją... Ciężka nocka i wczesna pobudka chyba dają o sobie znać.
Dzisiejsze śniadanko składało się z PŁATKÓW OWSIANYCH z CYNAMONEM, MIODEM, SUSZONĄ ŻURAWINĄ i kleksem z TWAROŻKU. Do tego zielona herbata.
Drugie śniadanie przypadło w szkole, w domku przygotowałam sobie pudełeczko: KABANOS DROBIOWY, 1/3 PAPRYKI ŻÓŁTEJ, dwie łyżeczki twarożku.
Obiad też poza domem, lecz nie na uczelni. Długo nie widziałyśmy się z dziewczynami, dlatego wpadłyśmy na pomysł by spotkać się jeszcze po zajęciach. Padałam z nóg, w mieście zjadłam SAŁATKĘ z RUKOLĄ, POMIDORKAMI CHERRY, SUSZONYMI POMIDORAMI, PARMEZANEM, GORĄCĄ MOZARELLĄ na SZYNCE PARMEŃSKIEJ i panierce. I tu moje ogromne wyrzuty sumienia, ta panierka! Niby sałatka, ale cóż...
Podwieczorek? Wciąż męczyły mnie wyrzuty sumienia i zjadłam najprościej jak się dało - JABŁKO.
Na kolację zapragnęłam czegoś ciepłego, ale nie miałam pojęcia co przyrządzić. Improwizowałam z SOCZEWICĄ, wyszedł pasztet, ale za to jaki PASZTET. Z PAPRYKĄ i SZYNKĄ. Mniami, porcja nie jest na raz oczywiście ;)
Dzisiejsze ćwiczenia to trening ułożony przez mojego Narzeczonego (czasem ćwiczymy go razem) oraz ćwiczenia na fitness board.
Teraz już dobranoc... :)
Dzisiejsze śniadanko składało się z PŁATKÓW OWSIANYCH z CYNAMONEM, MIODEM, SUSZONĄ ŻURAWINĄ i kleksem z TWAROŻKU. Do tego zielona herbata.
Drugie śniadanie przypadło w szkole, w domku przygotowałam sobie pudełeczko: KABANOS DROBIOWY, 1/3 PAPRYKI ŻÓŁTEJ, dwie łyżeczki twarożku.
Obiad też poza domem, lecz nie na uczelni. Długo nie widziałyśmy się z dziewczynami, dlatego wpadłyśmy na pomysł by spotkać się jeszcze po zajęciach. Padałam z nóg, w mieście zjadłam SAŁATKĘ z RUKOLĄ, POMIDORKAMI CHERRY, SUSZONYMI POMIDORAMI, PARMEZANEM, GORĄCĄ MOZARELLĄ na SZYNCE PARMEŃSKIEJ i panierce. I tu moje ogromne wyrzuty sumienia, ta panierka! Niby sałatka, ale cóż...
Podwieczorek? Wciąż męczyły mnie wyrzuty sumienia i zjadłam najprościej jak się dało - JABŁKO.
Na kolację zapragnęłam czegoś ciepłego, ale nie miałam pojęcia co przyrządzić. Improwizowałam z SOCZEWICĄ, wyszedł pasztet, ale za to jaki PASZTET. Z PAPRYKĄ i SZYNKĄ. Mniami, porcja nie jest na raz oczywiście ;)
Dzisiejsze ćwiczenia to trening ułożony przez mojego Narzeczonego (czasem ćwiczymy go razem) oraz ćwiczenia na fitness board.
Teraz już dobranoc... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz