Dziś już w mieszkaniu studenckim. Na moje szczęście przez styczeń będę tu tylko miedzy niedzielnym wieczorem, a środą. Potem znów w swoim domku i w ramionach Ukochanego, który rozpisuje mi w kalendarzu motywacje na tydzień. To daje mi siłę by ćwiczyć, bo z posiłkami raczej nie mam problemu.
Dziś wstałam wyjątkowo wcześnie - o 6.30 - gdyż na 8.30 szłam do kościoła. Za oknem od samego rana było pochmurno. Dlatego śniadanie musiało być ciepłe! Jakiś czas temu gdzieś widziałam JAJKA ZAPIEKANE i naszła mnie na nie wyjątkowa ochota. W moim przypadku wyłożyłam kokilke jeszcze SZYNKĄ. Do tego trochę więcej niż 1/4 PAPRYKI oraz kromka chleba jęczmiennego.
W czasie drugiego śniadania miałam trochę pracy, nie wymyślałam specjalnie czegoś nowego. SAŁATKA OWOCOWA z KAKI i WINOGRON oraz z łyżką ORZECHÓW WŁOSKICH.
W niedzielę co dwa tygodnie gościmy na obiedzie babcie, w tą również tak było. Mama przyrządziła dla rodzinki łopatkę i szynkę oraz ziemniaki. Babcie były zdziwione, że jem co innego, ale dla mnie mój obiad był zdecydowanie lepszy! WĄTRÓBKA DROBIOWA z JABŁKAMI i CEBULKĄ oraz RYŻ BASMATI z DZIKIM. Jedyną rzeczą, która łączyła mój posiłek z resztą rodziny była SAŁATKA. Ryżu i wątróbki mniej więcej po 3 łyżki, sałatki trochę więcej. Jadam na małych talerzykach i patrząc na to zdjęcie mam wrażenie jakby to był duży talerz (to chyba przez to, że wyjątkowo nie ma sztućcy obok), a ta porcja w zupełności mnie zapchała! :)
Podwieczorek spędziłam na drodze do Poznania. Nawet nie miałam wcześniej czasu czegoś ciekawego wymyślić, ale po drodze wpadł mi pewien pomysł. SEREK WIEJSKI z CHIPSAMI WARZYWNYMI (z piekarnika) domowej roboty. W moim przypadku były to ziemniaki i marchew. Na zdjęciu poniżej jest litrowe pudełeczko - tyle wyszło mi z jednego ziemniaka i jednej marchewki. Oczywiście całość nie trafiła do serka, musiałam zostawić sobie jeszcze na najbliższą przyszłość. ;) Chipsy przygotowałam już wczoraj z przepisu Smakoterapi.
Kolacja miała miejsce już w Poznaniu. Od rana czaiłam się na KOKTAJL BANANOWY z OTRĘBAMI i łyżeczką MIODU. Do tego przygotowałam jeszcze dwie kromki CHLEBA ORKISZOWEGO z SZYNKĄ i POMIDORAMI. Jednakże po skończonej kolacji stwierdziłam, że niepotrzebnie, bo sam koktajl w zupełności by mi wystarczył.
Mój wczorajszy zakup? Dziś wypróbowałam. Jak na pierwsze użycie jestem zadowolona. Muszę go jeszcze trochę poużywać, a potem chyba dodam o nim osobną notkę. :)
Dziś wstałam wyjątkowo wcześnie - o 6.30 - gdyż na 8.30 szłam do kościoła. Za oknem od samego rana było pochmurno. Dlatego śniadanie musiało być ciepłe! Jakiś czas temu gdzieś widziałam JAJKA ZAPIEKANE i naszła mnie na nie wyjątkowa ochota. W moim przypadku wyłożyłam kokilke jeszcze SZYNKĄ. Do tego trochę więcej niż 1/4 PAPRYKI oraz kromka chleba jęczmiennego.
W czasie drugiego śniadania miałam trochę pracy, nie wymyślałam specjalnie czegoś nowego. SAŁATKA OWOCOWA z KAKI i WINOGRON oraz z łyżką ORZECHÓW WŁOSKICH.
W niedzielę co dwa tygodnie gościmy na obiedzie babcie, w tą również tak było. Mama przyrządziła dla rodzinki łopatkę i szynkę oraz ziemniaki. Babcie były zdziwione, że jem co innego, ale dla mnie mój obiad był zdecydowanie lepszy! WĄTRÓBKA DROBIOWA z JABŁKAMI i CEBULKĄ oraz RYŻ BASMATI z DZIKIM. Jedyną rzeczą, która łączyła mój posiłek z resztą rodziny była SAŁATKA. Ryżu i wątróbki mniej więcej po 3 łyżki, sałatki trochę więcej. Jadam na małych talerzykach i patrząc na to zdjęcie mam wrażenie jakby to był duży talerz (to chyba przez to, że wyjątkowo nie ma sztućcy obok), a ta porcja w zupełności mnie zapchała! :)
Podwieczorek spędziłam na drodze do Poznania. Nawet nie miałam wcześniej czasu czegoś ciekawego wymyślić, ale po drodze wpadł mi pewien pomysł. SEREK WIEJSKI z CHIPSAMI WARZYWNYMI (z piekarnika) domowej roboty. W moim przypadku były to ziemniaki i marchew. Na zdjęciu poniżej jest litrowe pudełeczko - tyle wyszło mi z jednego ziemniaka i jednej marchewki. Oczywiście całość nie trafiła do serka, musiałam zostawić sobie jeszcze na najbliższą przyszłość. ;) Chipsy przygotowałam już wczoraj z przepisu Smakoterapi.
Kolacja miała miejsce już w Poznaniu. Od rana czaiłam się na KOKTAJL BANANOWY z OTRĘBAMI i łyżeczką MIODU. Do tego przygotowałam jeszcze dwie kromki CHLEBA ORKISZOWEGO z SZYNKĄ i POMIDORAMI. Jednakże po skończonej kolacji stwierdziłam, że niepotrzebnie, bo sam koktajl w zupełności by mi wystarczył.
Mój wczorajszy zakup? Dziś wypróbowałam. Jak na pierwsze użycie jestem zadowolona. Muszę go jeszcze trochę poużywać, a potem chyba dodam o nim osobną notkę. :)

co to jest za zakup? zdradź mi! :D bo umieram z ciekawości ^^
OdpowiedzUsuńlubiłam takie krotkie tygodnie studenckie. a ramiona ukochanego szczególnie o tej porze roku sa niezastąpione :)
OdpowiedzUsuńtakie "chipsy" warzywne sa rewelacyjne!