niedziela, 20 stycznia 2013

21.

Niedzielny post na szybko, wstaje po 4, a przed 6 pociąg, echs... Za to jest to chyba dzień jedzeniowego rozpieszczania C:

Przed mszą obowiązkowo ciepłe śniadanko - OWSIANKA Z KAKAO i MALINAMI.

Drugie śniadanie w końcu zjedzone w spokoju, a nie w biegu. POMIDORKI, PAPRYKA, ŁOSOŚ i plasterek SERA SMAŻONEGO - tak, to mój mały grzech na diecie. Za takim w pudełeczku nie przepadam, ale mama kupuje taki w kawałku, który można normalnie kroić. Nie mogłam mu się oprzeć.

Obiad był przepyszny. KURCZAK ze SZPINAKIEM gotowany na parze. Do tego MARCHEW i BROKUŁY.

Na podwieczorek cudeńko... PIANKA POMARAŃCZOWA (ubite MLEKO 0,5% + galaretka) z MANDARYNKAMI.

Kolacja nie doczekała się zdjęcia. Bułka DYNIOWA z SERKIEM WIEJSKIM i POMIDOREM, a druga jej część z DOMOWYM maminym PASZTETEM z KRÓLIKA. Nie mogłam nie spróbować.


A 21 to moja szczęśliwa liczba. <3 :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz