środa, 2 stycznia 2013

3.

No i się zaczęło! Miałam wstać o 7, ale przez nocne bóle nogi postanowiłam przedłużyć sobie sen o godzinę. Po przebudzeniu od razu wzięłam się za ćwiczenia. Tyle ile zdążyłam już siebie poznać i wiem, że jeśli nie zrobię tego z samego rana to później już nie będzie mi się chciało... Na pierwszy ogień poszedł trening z Chodakowską. Zmierzyłam się, zważyłam i wszystko zapisuję w kalendarzu, a mama postanowiła zostać moim kompanem w lżejszym i zdrowszym odżywianiu. :)

Już wczoraj wiedziałam, że tego dnia nie będę się nudziła, więc śniadanie zjadłam ciepłe i porządne - OWSIANKA z połówką statrego JABŁKA z cynamonem i łyżeczką miodu.

W czasie kiedy miałam jeść drugie śniadanie byłam już poza domem, jednakże już wcześniej się zabezpieczyłam - pół PAPRYKI pokrojonej w paseczki z trzema łyżeczkami TWAROŻKU NATURALNEGO jako dip.

Obiad? Na szczęście już w domu, ale jednak coś nie tak. Pozostały nam jeszcze resztki, a wyznajemy zasadę by nie marnować jedzenia, więc chcąc nie chcąc na obiad musiałam zjeść KOTLETA SCHABOWEGO. Moje szczęście, że był maleńki i całość ratowała spontanicznie przygotowana przez nas SAŁATKA z rukoli, roszponki, ogórka zielonego, pomidorków cherry, rzodkiewki, kukurydzy. Dodatkiem do sałatki był słonecznik, a do kotleta zamiast keczupu użyłam przecieru pomiorowego.


Po obiedzie znów poza domem... Tym razem u Narzeczonego. Z racji iż został on moim osobistym trenerem to zdarza mu się jeść to co ja. Tak było z podwieczorkiem - SAŁATKA OWOCOWA z mandarynkami, bananem, egzotycznym owocem o nazwie kaki i odrobiną bakalii: suszone żurawiny, rodzynki, orzeczhy włoskie. Była tak pyszna, że nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia!

Kolacja bez wymysłów, nie miałam ochoty wymyślać. Dwie kromki CHLEBA ORKISZOWEGO. Jedna z SERKIEM WIEJSKIM i pomidorem, a druga z szynką.

Co do napojów nic się w moim odżywianiu nie zmieniło. Moim ulubionym niezmiennie od dzieciństwa jest WODA, od kilku lat nie słodzę herbaty, a ostatnio nawet to samo stało się z kawą.

Najtrudniejszy pierwszy krok... Teraz już do przodu :)



1 komentarz: